środa, 20 marca 2013

Weiße Stille Buch






art point


W poniedziałek wernisaż Dumitru Oboroca i Kataryny Zdjelar. W ArtPoint na Universitadtstrasse. Dwie instalacje wideo, kilka kadrów z serii „planking”. Bida z nędzą. Nic z tego nie wynika poza samym eventem. Wypić, najeść się, nagadać. Jestem tym wszystkim głęboko zniesmaczony. Poraża mnie małość wszystkiego, z czego dziś robi się sztukę. I tu nie chodzi, broń Boże, o rangę przedmiotu (przestrzeni); po Kantorze z pamięcią, z odpadkami, ze śmietnikiem można zrobić wszystko, chodzi mi mianowicie o brak zaangażowania, o pracę „na odpierdol”, elementarny brak szacunku wobec widza. Z drugiej strony, jeśli ten widz ”łapie przynętę”, jeśli natenczas angażuje się, wysila, natęża wszystkie swoje władze poznawcze, „bo tak wypada”, „bo nie wypada nie rozumieć, nie odnieść się”, to dowód, że o niego dbać nie warto.


czwartek, 14 marca 2013

nie będziemy ginąć za historię


Spotkanie z Anne Marie Türk w KulturKontakt. Ponad godzinę. Raczej przysłuchuję się z uwagą rozmowie, reaguje dopiero w momencie, kiedy Türk sugeruje, że procesy rozliczeniowe w Polsce „nie są tak głębokie jak w Austrii, raczej dotykają powierzchni”. Türk jest bliską znajomą Elfriede Jelinek. Ciekawe, jak się dogaduje rzeczniczka austriackiej odpowiedzialności za holokaust, austriackie sumienie z propagatorką idei austriackiego oporu przeciwko narodowemu socjalizmowi? Odpowiadam, że w Polsce od wielu lat publiczna debata, która przesuwa całą tektoniczną płytę polskiej tożsamości, opartej na pojęciu „ofiary”, nie przynosi rozstrzygnięć ze względu na pogłębiającą się polaryzację polityczną. To jest bolesny proces i nie każdy na to jest gotowy. Mówimy tu o średnim i starszym pokoleniu, młodzi Polacy (jak i zresztą młodzi Austriacy, o czym pisano w Süddeutsche Zeitung w rocznicę Anschlussu, po badaniach opinii publicznej przeprowadzonych w Karyntii), mają dość debat, dość historii z całym jej heglowskim automatyzmem. Rodzice dzisiejszych dwudziestolatków to roczniki sześćdziesiąte i siedemdziesiąte; jeśli trauma wojenna w pierwszym pokoleniu została wyparta, w trzecim raczej nie powróci. I chyba należy się spodziewać, że literatura i sztuka 'postpamięciowa' wyczerpie się tak szybko, jak się pojawiła, a młodzi ludzie będą chcieli żyć tak, jakby nic się nie stało. 

czwartek, 7 marca 2013

Gugelkupf, smacznego.



Linia 38 z Grunzing do centrum, mijam Wahringerstrasse z Josephinum i wysiadam przed Rooseveltplatz. Kolejna herbata z B, potem kampus uniwersytecki i Narreturm. Wieża szaleńców albo Gugelkupf „piaskowa (drożdżowa) babka”. Właściwie miejsce, jak sądzili za czasów cesarza, dla zarażonych „czarną żółcią” melancholików, odszczepieńców, epileptyków, paranoików. Słowem, dla wszelkiej odmienności był to grobowiec, tu się bowiem niczego nie naprawiało, co najwyżej leczyło ze złudzeń. Przykuwanie do ścian i betonowych podłóg, zimny prysznic, dumnie nazywany hydroterapią – za dobre sprawowanie - tak wyglądał XVIII i XIX wiek w wieżach takich jak Narrenturm. Jakoś wcale mnie nie dziwi, że sukcesorem tej piekielnej schedy stało się Muzeum Patologii.  Do dzisiaj – jakże nieodparta jest siła eufemizmu – wariata w Wiedniu określa się podobno tak : ‘urwał się z drożdżówki’.

wtorek, 5 marca 2013

i po anschlussie



Dopiero co wróciłem z friedhofu przy Seegasse 9. Który mieści się przy domu starców. A właściwie w jego patio, tak żeby wszyscy doszczętnie się starzejący nie mieli definitywnie widoków. Ależ pomyślane. Nie dość, że starym truchłom za balkonami wystawiają cmentarz, to jest to oczywiście żydowski cmentarz dla Austriaków, którzy jeszcze pamiętają Anschluss. A potem zgodnie go wymazali. Jakby nie było. Tak go wymazali, pisze Bernhard, a wtóruje mu Jelinek, że może im ten widok wcale nie przeszkadzać. Tak jak klucze z żydowskich mieszkań przy Servitengasse. Pomysł podobny do kostek pamięci z rzymskiej dzielnicy żydowskiej. Ale bardziej przekonujący. Kostek miedzianych nikt nie zostawił, ani wcześniej nie używał. Klucze i owszem. W użyciu były wielokrotnym. Byłym właścicielom służyły. A potem tym, co zajęli ich miejsca, fotele, otomany, nakastliki i witryny. Szafy w stylu empire i dywany.